Witajcie ♥
Dzisiaj wyjeżdżam i kolejny rozdział pojawi się dopiero po 26.Przepraszam,ale teraz mam pakowanie i nie dam rady.Pozdrawiam
Weronika ♥
Marzenia.Pasja.Siatkówka.
Musik
środa, 13 sierpnia 2014
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Rozdział 4
Razem udałyśmy się do kasy aby
zakupić bilety.Jedno zadanie już odchaczone teaz czas na kolejne
czyli musimy znaleźć nasz pociąg oraz peron z którego odjeżdża
maszyna.Z tym zawsze najgorzej.Na szczęście udało się i po chwili
siedziałyśmy już w wagonie.
-Gotowa na podbój Rzeszowa?-spytałam
-O każdej porze dnia i nocy
I obie wybuchłyśmy
śmiechem.Przypomniały nam się dawne czasy.Teraz jest troszkę
mniej czasu na jakie kolwiek wyjazdy bo nauka.
............................................................................................................
Po dwóch godzinach tłuczenia się w
pociągu wreszcie dojechałyśmy.Do meczu było jeszcze trochę czasu
więc spokojnie, bez pośpiechu ruszyłyśmy w kierunku
hali.Usiadłyśmy w swoim sektorze i oglądałyśmy rozgrzewkę
zawodników.
-Ania, Wera to wy?
Popatrzyłyśmy z Anu na siebie a
później do tyłu.Stał i wołał do nas nasz dawny przyjaciel
Mikuś.
-Hej,nie poznałam- powiedziałam
-Dokładnie
-E tam przesadzacie.Ja się dużo nie
zmieniłem,ale za to wy owszem
-To znaczy?-spytała Ann
-Obie z pięknych stałyście się
jeszcze piękniejsze
-Hahahha komplementy prawi jak
dawniej-oznajmiłam
-Co was sprowadza do Rzeszowa?
-Dzisiejszy mecz a ciebie?
-Mieszkam w tym pięknym mieście i
pracuję tutaj
-Gdzie pracujesz?
-Pewnie Was to zadowoli jestem
menagerem drużyny
-O jejcia.Szacun Mikuś
Zaczęliśmy się tak głośno razem
śmiać,że aż zawodnicy sie na nas popatrzyli.Kto by pomyślał,że
Mikuś zostanie menagerem Asseco Resovii Rzeszów...
Późno troszkę,ale zawsze dobre i to prawda?Dzisiaj zostawiam Was z rozdziałem numer cztery.Czekam na opinie.Dobrej nocy życzę ♥
niedziela, 10 sierpnia 2014
Witajcie!
Najmocniej przepraszam Was za taką długą nieobecność.Jest to spowodowane tym,że zaczęły mi się treningi 2 razy dziennie i po prostu nie wyrobiłam z czasem a do tego jeszcze wyjazdy do znajomych...Musicie mnie troszkę zrozumieć,ponieważ tak jak i Wy ja jestem tylko człowiekiem.PRZEPRASZAM raz jeszcze.
P.S.Rozdział pojawia sie jutro wieczorkiem ♥
Weronika
Najmocniej przepraszam Was za taką długą nieobecność.Jest to spowodowane tym,że zaczęły mi się treningi 2 razy dziennie i po prostu nie wyrobiłam z czasem a do tego jeszcze wyjazdy do znajomych...Musicie mnie troszkę zrozumieć,ponieważ tak jak i Wy ja jestem tylko człowiekiem.PRZEPRASZAM raz jeszcze.
P.S.Rozdział pojawia sie jutro wieczorkiem ♥
Weronika
wtorek, 29 lipca 2014
Rozdział 3
Niestety coś mnie skusiło i
pojechałam do pobliskiego klubu na zajęcia zumby.I weź tu
człowieku odpocznij!
-Cześć!!-ktoś mi krzyknął za plecami,ja wielkie oczy ,,o co kaman'' i sie odwracam
-O jesteś hej.Wystraszyłaś mnie.
-Przepraszam. Nie chciałam.Co tam u ciebie słychać?
-A wiesz co leci.Ja to w ogóle taki zapracowany czlowiek jestem.Czasem brakuje mi troszkę czasu,ale jakoś przywykłam do tego.A u ciebie M...??
-Monika.Nie narzekam.Zakończyłam edukację i pracuję niestety nie w moim zawodzie,ale dobre i to.Wiesz co musimy sie na kawe w któryś dzień umówić.Dam ci swoją wizytówkę bo muszę już lecieć.Mąż czeka na mnie w domu i rozumiesz.
-Pewnie,zdzwonimy się jakoś.Leć,leć
Monika,Monika dziewczyna ratownika.Ale
się dziewczyna zmieniła.Ostatni raz to ja ją chyba z 6 lat temu
widziałam.Pamiętam jak razem bawiłyśmy się w piaskownicy.Ehhh to
były czasy.
Po zumbie wróciłam do domu,wzięłam
prysznic i padłam na łóżko.Rano obudził mnie
budzik.Cholera!Geniusz ze mnie jak można zapomnieć wyłączyć
budzik?Tak to jest jak ma się ustawiony alarm na cały tydzień na
7:30.Jakimś cudem zwlokłam się z łóżka a uwierzcie mi ciężko
było.Nie chciało mi się ogarniać więc poszłam zrobić sobie
najważniejszy posiłek dnia czyli śniadanie.Do wyjazdu było
jeszcze trochę czasu bo pociąg miałyśmy o 11 a mecz był o 15.
Troszkę mi się nudziło więc
puściłam sobie kabaret a ściślej to Mariolkę.Ona po prostu
wymiata.
Nim się obejrzałam dobiegała godzina
10.Wzięłam szybko spakowałam koszulkę oraz dokumenty do torebki i
udalam sie pieszo na dworzec.Anu już na mnie czekała.W ręce jak
zwykle trzymała kubek z kawą.
-Hej.Chcesz kawę?
-Nie dziękuję
-Jak chcesz
Witammmmmmmmmmmmmmmmmmmmm! Zostawiam Was dzisiaj z nowym,świeżutkim i cieplutkim rozdziałem numer trzy.Do poczytania :D
sobota, 26 lipca 2014
Ważne
Cześć!
Miło mi czytać Wasze komentarze.Wreszcie ktoś czyta mojego bloga.Dzisiaj chciałam napisać nowy rozdział,ale nie potrafię.Wybaczcie.Ostatnio mam strasznie dużo problemów.Przepraszam.
Miło mi czytać Wasze komentarze.Wreszcie ktoś czyta mojego bloga.Dzisiaj chciałam napisać nowy rozdział,ale nie potrafię.Wybaczcie.Ostatnio mam strasznie dużo problemów.Przepraszam.
sobota, 19 lipca 2014
Rozdział 2
O dziwo dzisiejszy dzień na uczelni
minął bardzo szybko.Po zajęciach postanowiłyśmy iść z Anką do
pobliskiej kawiarni na naszą ulubioną kawę.To jest rzecz,której
nie umiemy sobie odmówić po całym dniu spędzonym na
wykładach.Chyba zeszło nam ze dwie godziny na pogaduchach bo jak
wróciłam do domu to było po 20.Aktualnie mamy jesień więc było
już ciemno.Plusem jest to,że Plusliga dopiero będzie się zaczynać
tak więc jest szansa,aby oprócz tego meczu co będzie w sobotę
wybiorę się również na inny.Sezon zapowiada się na bardzo
ciekawy.Z resztą jak wszystkie.
Jakoś sobie nie mogłam znaleźć
miejsca w mieszkaniu więc postanowiłam,że pójdę pobiegać.I tak
o to pognałam krakowskimi uliczkami.
Dzyńńńńńńńńńńńńńńń!Dzyńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńńń!Przewróciłam
się na drugi bok i zastanawiałam się kto nastawił ten cholerny
budzik na 7:30.Eh.Nie miałam wyboru musiałam się ruszyć i wstać
oraz zacząć się ogarniać na uczelnie mój duch nie dotrze
przecież.Jedyną myśl która mnie pocieszyła to to,że dziś
PIĄTEK.Nareszcie.Czekałam na niego całe 7 dni.Drugim pocieszeniem
jest jutrzejsze wyjście na mecz.
Tym razem to ja postanowiłam zadzwonić
do Ani.
-Wstałaś?-pytam
-Nie
-To wstań bo będę za 10 minut
-CO?!Jak to?
-Dobra,bez stresu będę jechać powoli
to będę za 20 minut.Starczy?
-Starczy
-Bajo
-Baj
Obiecałam i słowa
dotrzymałam.Dwadzieścia minut i jestem u Anu.O dziwo była już
gotowa i wyciągała rower z klatki.Dzisiaj po zajęciach nie szłyśmy
nigdzie.Ja odprowadziłam przyjaciółkę i pojechałam do domu
odpocząć po całym tygodniu.Każdy sobie myśli po czym tu
odpoczywać skoro 5 minut do szkoły i w ogóle.A jednak każdy
potrzebuje odpoczynku w piątek.
DZIĘKUJĘ Wam za te 350 wyświetleń.Bardzo mi miło,że mój blog Was choć trochę zaciekawił.Chciałam poinformować,że osoby,które chcą być zawiadamiane to napiszcie do mnie na meila : wera22@onet.pl bo będę rozsyłać meile.
Przy okazji chcę przeprosić jeśli blog nie do końca spełnia Wasze oczekiwania lub jeśli jest trochę zakręcony :D
niedziela, 13 lipca 2014
Rozdzial 1
W
ogóle to zapomniałam dodać,że aktualnie mieszkam w Krakowie i studiuję
dietetykę oraz robię kurs fitnessu.Jest czwartek czyli dzień jak co
dzień.Wstałam.Cud.Wstawiłam wodę na herbatę.Zjadłam śniadanie.Stanęłam
sobie przy oknie i zaczęłam sobie myśleć że trochę to dziwne bo
trenuję siatkówkę i nie wiążę z nią swojej przyszłości lecz uczę się na
osobę zachęcającą innych do zdrowego stylu życia i trzymania
formy.Nigdy nie sądziłam,że akurat taki zawód mnie zafascynuje.
Wszystko zaczęło się,gdy byłam młoda.Miałam wtedy 10 może 11 lat.Nie
pamiętam już ile dokładnie,ale to nie ważne.Budzę się pewnego dnia i
myślę: ,,co ja ze sobą zrobiłam,dlaczego tak wyglądam?!''. I wtedy
uświadomiłam sobie,że muszę zmienić swój styl życia.Postanowiłam zacząć
swoje życie od nowego poziomu i tak zostało do dzisiaj chociaż co jakiś
czas przechodzę o level wyżej.
Tak a propos to pomysł na studia podrzuciła mi Ania,kiedy razem
rozmawiałyśmy.
-Anu jakie studia wybrałaś?
-Dietetyka.A ty?
-Ja to jeszcze nie mam pojęcia
-Jak to?
-Po prostu jakoś tak wyszło
-Myślałaś już nad czymś?
-Nie
-Żal mi Cię!Już mówiłam Ci parę tysięcy albo milionów razy chodź ze mną na tą dietetykę.
-Hm..Wiesz,że ja praktycznie tej opcji nigdy nie rozważyłam?Pomyślę
-Ej mam propozycję
-Jaką?
-Wybierzmy się w sobotę na mecz do Rzeszowa.Resovia gra z Jastrzębiem.
-Wiesz co to jest bardzo dobry pomysł.Tak dawno nie byłam na żadnym meczu.
-To jesteśmy umówione
-Tak
-To do soboty
-Okej
Czasem myślę sobie,że gdyby nie Ann to moje życie nie było by tak zwariowane jak jest teraz.Bardzo często wracam myślami do tych zdarzeń.W ogóle ja strasznie dużo myślę o mojej przeszłości,wydaje mi się czasem,że nawet za często.Moje zadumania przerwał mój telefon.Kto dzwoni?Wiadome ANKA!I chyba wiedziałam o co chodzi bo patrzę a jest godzina 9:45.O 10 mamy zajęcia a ja nadal w pidżamie i w domu -Cholera! Ogarnęłam się w dwie minuty,wsiadłam na rower i pognałam na uczelnię.Dobrze przynajmniej,że mam tam pięć minut tak wiec o 9:55 byłam już na miejscu.Kiedy weszłam na salę to widziałam,że nie jedyna przyszłam tak późno.Połowy grupy nie było,ale za to Ania była i jak zwykle zajęła dla mnie miejsce.
-Znowu myślałaś?
-Nie
-Dobra,dobra znam cię.Mówię Ci nie myśl tyle
-No wiem,wiem.Tylko,że ja tak nie umiem
I mamy to!Przed Państwem rozdział pierwszy się melduje.Bardzo miło mi jest czytać tak wspaniałe komentarze od Was.Przy okazji chciałam coś sprostować i wyjaśnić otóż ja nie jestem kimś kto pisze w 100% poprawnie po polsku.Jestem zwykłą uczącą się jeszcze dziewczyną,więc wydaje mi się,że mam prawo do błędów.Dlaczego?Bo człowiek uczy się całe życie i cały czas uczy się na błędach.A jeśli ktoś dobrze przeczytał prolog to wiedział,że piszę całym serduchem oraz chcę stworzyć blog,ale inny taki wyróżniający się dlatego zdarzają się jakieś powtórzenia.Dzisiaj wyjeżdżam i wrócę dopiero w środę tak więc rozdział drugi być może w środę.
Pozdrawiam i czekam na jakieś Wasze komentarze :)
autorka ♥
-Anu jakie studia wybrałaś?
-Dietetyka.A ty?
-Ja to jeszcze nie mam pojęcia
-Jak to?
-Po prostu jakoś tak wyszło
-Myślałaś już nad czymś?
-Nie
-Żal mi Cię!Już mówiłam Ci parę tysięcy albo milionów razy chodź ze mną na tą dietetykę.
-Hm..Wiesz,że ja praktycznie tej opcji nigdy nie rozważyłam?Pomyślę
-Ej mam propozycję
-Jaką?
-Wybierzmy się w sobotę na mecz do Rzeszowa.Resovia gra z Jastrzębiem.
-Wiesz co to jest bardzo dobry pomysł.Tak dawno nie byłam na żadnym meczu.
-To jesteśmy umówione
-Tak
-To do soboty
-Okej
Czasem myślę sobie,że gdyby nie Ann to moje życie nie było by tak zwariowane jak jest teraz.Bardzo często wracam myślami do tych zdarzeń.W ogóle ja strasznie dużo myślę o mojej przeszłości,wydaje mi się czasem,że nawet za często.Moje zadumania przerwał mój telefon.Kto dzwoni?Wiadome ANKA!I chyba wiedziałam o co chodzi bo patrzę a jest godzina 9:45.O 10 mamy zajęcia a ja nadal w pidżamie i w domu -Cholera! Ogarnęłam się w dwie minuty,wsiadłam na rower i pognałam na uczelnię.Dobrze przynajmniej,że mam tam pięć minut tak wiec o 9:55 byłam już na miejscu.Kiedy weszłam na salę to widziałam,że nie jedyna przyszłam tak późno.Połowy grupy nie było,ale za to Ania była i jak zwykle zajęła dla mnie miejsce.
-Znowu myślałaś?
-Nie
-Dobra,dobra znam cię.Mówię Ci nie myśl tyle
-No wiem,wiem.Tylko,że ja tak nie umiem
I mamy to!Przed Państwem rozdział pierwszy się melduje.Bardzo miło mi jest czytać tak wspaniałe komentarze od Was.Przy okazji chciałam coś sprostować i wyjaśnić otóż ja nie jestem kimś kto pisze w 100% poprawnie po polsku.Jestem zwykłą uczącą się jeszcze dziewczyną,więc wydaje mi się,że mam prawo do błędów.Dlaczego?Bo człowiek uczy się całe życie i cały czas uczy się na błędach.A jeśli ktoś dobrze przeczytał prolog to wiedział,że piszę całym serduchem oraz chcę stworzyć blog,ale inny taki wyróżniający się dlatego zdarzają się jakieś powtórzenia.Dzisiaj wyjeżdżam i wrócę dopiero w środę tak więc rozdział drugi być może w środę.
Pozdrawiam i czekam na jakieś Wasze komentarze :)
autorka ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)