Niestety coś mnie skusiło i
pojechałam do pobliskiego klubu na zajęcia zumby.I weź tu
człowieku odpocznij!
-Cześć!!-ktoś mi krzyknął za plecami,ja wielkie oczy ,,o co kaman'' i sie odwracam
-O jesteś hej.Wystraszyłaś mnie.
-Przepraszam. Nie chciałam.Co tam u ciebie słychać?
-A wiesz co leci.Ja to w ogóle taki zapracowany czlowiek jestem.Czasem brakuje mi troszkę czasu,ale jakoś przywykłam do tego.A u ciebie M...??
-Monika.Nie narzekam.Zakończyłam edukację i pracuję niestety nie w moim zawodzie,ale dobre i to.Wiesz co musimy sie na kawe w któryś dzień umówić.Dam ci swoją wizytówkę bo muszę już lecieć.Mąż czeka na mnie w domu i rozumiesz.
-Pewnie,zdzwonimy się jakoś.Leć,leć
Monika,Monika dziewczyna ratownika.Ale
się dziewczyna zmieniła.Ostatni raz to ja ją chyba z 6 lat temu
widziałam.Pamiętam jak razem bawiłyśmy się w piaskownicy.Ehhh to
były czasy.
Po zumbie wróciłam do domu,wzięłam
prysznic i padłam na łóżko.Rano obudził mnie
budzik.Cholera!Geniusz ze mnie jak można zapomnieć wyłączyć
budzik?Tak to jest jak ma się ustawiony alarm na cały tydzień na
7:30.Jakimś cudem zwlokłam się z łóżka a uwierzcie mi ciężko
było.Nie chciało mi się ogarniać więc poszłam zrobić sobie
najważniejszy posiłek dnia czyli śniadanie.Do wyjazdu było
jeszcze trochę czasu bo pociąg miałyśmy o 11 a mecz był o 15.
Troszkę mi się nudziło więc
puściłam sobie kabaret a ściślej to Mariolkę.Ona po prostu
wymiata.
Nim się obejrzałam dobiegała godzina
10.Wzięłam szybko spakowałam koszulkę oraz dokumenty do torebki i
udalam sie pieszo na dworzec.Anu już na mnie czekała.W ręce jak
zwykle trzymała kubek z kawą.
-Hej.Chcesz kawę?
-Nie dziękuję
-Jak chcesz
Witammmmmmmmmmmmmmmmmmmmm! Zostawiam Was dzisiaj z nowym,świeżutkim i cieplutkim rozdziałem numer trzy.Do poczytania :D